I'M DIFFERENT AND PROUD OF IT

          Cześć kochani. Dziś usłyszałam kilka pozytywnych słów na temat tego co robię i dało mi to dużo do myślenia. Co by było gdybym zostawiła bloga? Czym zajmowałabym się w wolnych chwilach? Co sprawiałoby mi taką samą satysfakcję i przyjemność? Długo nad tym myślałam i stwierdziłam, że bloga nie zastąpiłabym niczym innym. Nie potrafiłabym już znaleźć sobie drugiego takiego odrębnego świata, którego mogłabym stworzyć od początku, do końca tak jak mi się podoba. Dlatego też jestem niesamowicie szczęśliwa, że nie zrezygnowałam z blogowania i mam to coś co daje mi szczęście.
           Każdego dnia, jakaś osoba rezygnuje z czegoś co sprawia jej przyjemność. Przyczyn jest naprawdę dużo. Jednak jedną z najczęstszych jest braka akceptacji ze strony innych w stosunku do tego co robimy. Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak jest? I jak sobie z tym poradzić? Często jeśli robimy coś zupełnie odmiennego od otaczających nas ludzi sprawia, że postrzegają nas jako INNYCH. Tylko co to tak naprawdę oznacza? Z góry, każdy z nas zakłada, że bycie innym jest gorsze, chociaż jest zupełnie odwrotnie. Może to strach, obawa przed krytyką lub niezrozumieniem. Z każdym z tych problemów możemy sobie poradzić. Strach, każdy z nas może pokonać, wystarczy mocno w siebie uwierzyć. Krytyka, jest, była i będzie, nieważne co zrobimy, musimy się z nią pogodzić. A co ze zrozumieniem? Dajmy innym szansę zrozumieć. Pokażmy im, że to co robimy sprawia nam przyjemność i jesteśmy z tego dumni. Dajmy im możliwość zaakceptowania tego. Musimy jednak pamiętać, że nic w życiu nie jest proste. Zawsze znajdą się takie osoby, które będą podkładać nam kłody pod nogi. Sposób na to jest banalnie prosty, wystarczy przeskakiwać przez nie i dążyć do swojego celu. Pamiętajmy, że bycie innym nie jest gorsze, jest wyjątkowe! Nie bądźmy jak wszyscy, bądźmy tym kim chcemy być, róbmy to co chcemy robić i bądźmy szczęśliwi.
Jestem INNA i jestem z tego dumna!
Bycie INNYM jest WYJĄTKOWE.







| sweter - Stradivarius, leginsy - SinSay, buty - DeeZee |

HAPPY NEW YEAR / NEW BEGINNING



          Cześć kochani! Chciałabym Was powitać w moim pierwszym wpisie w nowym roku. "Nowy rok, nowa ja", oczywiście żartuję w takie cuda nie wierzę, ale mam nadzieję, że Wam się uda wytrwać w swoich postanowieniach noworocznych, jeśli jakieś macie. Ja za dobrze znam siebie i wiem, że takie cuda nie są dla mnie. Ale "NOWY" blog? Czemu nie!


          NOWY POCZĄTEK!
Rozpoczęcie nowego roku jest bardzo dobrym momentem na oddzielenie pewnego etapu w naszym życiu grubą kreską i zaczęcie czegoś od nowa. Teoretycznie wydaje się to bardzo łatwe, jednak w praktyce okazuję się to zupełnie odwrotne. Na szczęście nie planuję zmian życiowych w nowym roku, dlatego też nie muszę się tym martwić. Jedyne zmiany jakie przeprowadzę, będą na blogu. Zaczęłam od nazwy, niby mały drobiazg, ale zmienia bardzo dużo. Zastanawiałam się nad tym już od pewnego czasu i postanowiłam, że jest to idealny moment na pożegnanie starej nazwy. Była ona przypadkowa nigdy nie chciałam by ktoś mnie z nią utożsamiał. Moją pierwszą wizją na prowadzenie bloga miała być anonimowość, nikt tak naprawdę nie miał się dowiedzieć kim jestem, jak się nazywam, jak wyglądam, jednak wszystko potoczyło się inaczej. Pokochałam blogowanie pokochałam Was i chciałam się z Wami dzielić wszystkim dlatego też, zmieniłam zdanie, zmieniłam bloga, ale nazwa pozostała, aż do dnia dzisiejszego. Żegnaj Vaaleriab.


          Kilka kroków do SUKCESU.
Nazwa to tylko pierwszy krok do zmian. Zaczęłam powoli mieszać przy szablonie, próbuję odnaleźć w całym tym blogu prawdziwą siebie, stworzyć coś samemu od początku do końca. Może nie jest to na tą chwilę wiele, dla kogoś kto bardzo dobrze radzi sobie w kodach i montowaniu tego wszystkiego jednak dla mnie jest to ogromny sukces.
Styl pisania postów, robienia zdjęć również ulegnie delikatnej zmianie. Odnajduję się powoli w tym wszystkim, mam pomysły, pragnę je rozwijać z czasem. Czasami wolę napisać mniej postów, z których będę dumna, niż więcej słabszych. 


          ZAŁAMANIE?!
Nie raz w 2015 roku miałam ochotę porzucić bloga. Chwilami przez brak czasu, czasami zaś przez tą gorszą stronę blogowania. Tak, zgadza się blogowanie również posiada swoje ciemniejsze strony. Myślę, że każda osoba prowadząca bloga doskonale wie o czym piszę. Chociaż, może to nie jest ciemna strona blogowania, tylko gorsza strona ludzi, zazdrość?


          Nie poddaję się WALCZĘ DO KOŃCA.
Pomimo wszystkiego nigdy się nie poddaję, zawszę osiągam to czego pragnę i nikt, ani nic mi w tym nie przeszkodzi. Zasada ta działa nie tylko w życiu, ale i w blogowaniu, ponieważ nie warto rezygnować z czegoś co sprawia nam niesamowitą radość.


BĄDŹ SOBĄ I NIGDY NIE UDAWAJ KOGOŚ KIM NIE JESTEŚ.